Musiałam usiąść. Za dużo tego wszystkiego. Olivia patrzyła na mnie swoimi dużymi oczkami. Mama Nialla też musiała usiąść. Jak to wszystko jest możliwe. Przecież moi rodzice nie żyją.
-Olivia pójdź do siebie-powiedział tata Nialla. Mała dała mi buziaka w policzek i poszła na górę
-Jak?-w końcu spytałam
-Miałaś pół roku, kiedy byłam z Tobą i Niallem w parku. Odwróciłam się na chwilę a potem już Cię nie było. Zgłosiłam sprawę na policje, ale nikt się nie zgłosił, że Cię widział. Cały czas mieliśmy nadzieję, że pewnego dnia zapuka do nas policja i powie, że znaleźli Ciebie, aż dziś widzimy Cię całą i zdrową
-15 lat myślałem, że moim prawdziwi rodzice nie żyją. Ale tak naprawdę to wy nimi byliście.
-Chcieliśmy Cię adoptować zaraz po śmierci..
-Tak wiem. Przepraszam, ale dla mnie to za dużo
-Rozumiemy. Ale proszę zadzwoń do nas
-Dobrze, ale proszę nie wymagajcie ode mnie, że zrobię to jutro. Potrzebuję czasu
-Wiemy
-Do wiedzenia
-Pa Rose-wyszłam od nich. Ja pierdole, jakie ja mam popierdolone życie. Szłam główną drogą i miałam nadzieję, że złapię jakąś taksówkę. Przeszłam dość długi kawałek aż w końcu taksówką przejechała obok mnie. Zatrzymałam ją. Wsiadłam i podałam adres Perrie taksówkarzowi. Po jakimś czasie taksówka zatrzymała się pod dobrze znaną mi kamienicą. Zapłaciła i podziękowałam. Wysiadłam z samochodu, wchodząc do bloku wpadłam na Liama
-Ro-przytulił mnie
-Ciebie też miło widzieć. Co tu robisz?
-Perrie, do mnie zadzwoniła i powiedziała, że jesteś w lesie, więc szybko przyjechałem do niej
-Okay
-Ro pójdź ze mną na kawę. Wyjaśnię Ci wszystko
-W sumie przydałoby się, więc dobrze. Tylko mogę twój telefon, żeby napisać smsa do Perrie, bo nie chcę, żeby się denerwowała
-Jasne-podał mi swój telefon. Napisałam smsa do blondynki, że idę z Liamem na kawę i żeby się nie denerwowała, bo jestem cała i zdrowa. Oddałam mu telefon. Wsiedliśmy do samochodu Payne'a. Pojechaliśmy do centrum. Weszliśmy do kawiarni. Ja zamówiła Caffe Latte a Liam expresso.
-Pamiętasz coś?-spytał gdy kelner przyniósł nasze zamówienia
-Nie. Wiem, że obudziłam się w twoim łóżku, Ja miałam na sobie twoją koszulkę a Ty byłeś nagi. Potem poszłam do łazienki i zobaczyłam malinkę na szyi i myślałam, że się kochaliśmy. Powiedz mi, czy my uprawialiśmy seks?-Liam się zaśmiał
-Nie, nie uprawialiśmy seksu. Malinkę masz, bo jak byliśmy u Louis'ego to graliśmy w butelkę i dostałem zadanie zrobić Ci malinkę.
-Aaa..Okay czyli między nami do niczego nie doszło
-Nie
-To co w takim razie chciałeś wyjaśniać?
-Pamiętasz naszą rozmowę
-Nie?
-O moim dzieciństwie-pokręciłam przecząco głową-Że mój tata był tyranem, wychowałem się w domu dziecka
-Dobra już pamiętam
-Jak wyszłaś ode mnie to myślałem, że się mnie wystraszyłaś
-Co? Nie. Wyszłam, bo myślałam, że się kochaliśmy
-Nie zrobił bym tego. Czekaj skąd wiedziałaś, że byłem nagi? Zajrzałaś pod kołdrę?-spuściłam wzrok.
-Musiałam się upewnić-nadal na niego nie patrzyłam
-Podobało Ci się?
-Co? Nie. Znaczy tak. Nie. Ugh..Nienawidzę Cię
-Jesteś słodka, gdy się rumienisz
-Możemy zakończyć tą rozmowę?
-Dlaczego? Jest całkiem interesująca
-Kończymy albo wychodzę
-Nie dałbym Cię, ale skoro prosisz. To dobrze. Powiedz co się stało w tym lesie
-Gdy rozmawiałam z Perrie. Zorientowałam się, że ktoś jest za mną. Przyspieszyłam, aż w końcu poślizgnęłam się i poleciałam w dół. Obudziłam się w jakimś pokoju
-Nie bałaś się
-Nie miałam już czego? Do gwałtu jestem przyzwyczajona, więc do mi już nie jest straszne. Ale dowiedziałam, się paru ciekawych rzeczy
-Czyli?
-Poznałam swoich biologicznych rodziców
-Jak to? Przecież mówiłaś..
-Tak wiem co mówiłam. Sama myślałam, że moi rodzice nie żyją a okazuję się, że zostałam porwana jak miałam pół roku. Nie wiem czy porwali mnie rodzice Olivii i teraz ją oddali moim biologicznym rodzicom w zamian za to, że mnie porwali czy jak?
-Czekaj. Przyrodni rodzice Olivii to twoi biologiczni rodzice? Czy jak
-Tak. Przyrodni rodzice Olivii to moi biologiczny
-To jest wszystko pokręcone
-Myślisz, że ja tego nie wiem. Dlatego mam do Ciebie prośbę. Mogę na Ciebie liczyć?
-Tak
-Po pierwsze nie mów nic Perrie, nie chcę jej jeszcze martwić
-Okay
-Po drugie chciałabym pojechać do domu. Mojego dawnego domu. Może czegoś się tam dowiem
-Jesteś tego pewna
-Minęło 11 lat. Najwyższy czas zmierzyć się z rzeczywistością
-No okay. Zabiorę Cię tam. Teraz?
-Tak
-Okay. To chodźmy-Liam zapłacił za nasze zamówienie i wszyliśmy z kawiarni. Podałam mu adres moich rodziców. Boje się. Tyle się zdarzyło. Ale dobrze, że ze mną jest Liam. W sumie to jest fajny. Po pół godzinie dojechaliśmy pod dom. Wysiedliśmy z samochodu. Wzięłam głęboki oddech. Liam złapał mnie za rękę. Uśmiechnęłam się do niego. Otworzyłam drzwi. W tym momencie wszytko wróciło. Ostatnie spojrzenie. Krzyki. Płacz. Strach. Na dywanie w salonie nadal były ślady krwi. Tu właśnie umarli. Ty ich zabito. Wszystko wywrócone do góry nogami. Pod moją nogą rozbiło się szkło. Podniosłam ramkę ze zdjęciem. Byłam to ja z rodzicami. Łzy spływamy mi po policzkach
-Jesteś pewna, że chcesz to być
-Tak. Muszę coś znaleźć. Chodź-pociągnęłam go za rękę na górę. Weszliśmy na strych. Uwielbiałam się tu bawić
-I co teraz?
-Trzeba przejrzeć wszystkie pudła. Może coś znajdziemy
-Okay-razem z Liamem szukałam czegoś przydatnego
-Patrz-powiedziałam. Liam się odwrócił-To jest pan Gucio. Zawsze jak nie mogła spać to był przy mnie-Liam się zaśmiał-Nie śmiej się z pana Gucia
-Nie śmieję się z pana Gucia. Tylko ze zdjęcia
-Jakiego?-podeszłam do niego
-Jak siedzisz na nocniku-wyrwałam mu zdjęcie. Potknęłam się i upadłam na ziemię wywracając karton. Ze środka wyleciały papiery, których szukałam
Serio? W takim momencie! Co to za papiery???????? Już nie mogę doczekać się nexta!
OdpowiedzUsuńRozdział super, wiele w nim nowych zagadek, ale cieszę się również, że Liam i Ro wszystko sobie wyjaśnili :)
Joasia
Ufffff! Jak dobrze, że między Liamem i Rose wszystko się wyjaśniło. Teraz Liam będzie potrzebny Ro jak mało kto... Mam nadzieję, że wszystko szybko się wyjaśni i Rose będzie mogła zacząć normalne życie.
OdpowiedzUsuńCałuję Lilka ;************************
Liam nie ładnie tak śmiać się z małej Ro!!! Dzięki Tobie i temu rozdziałowi przypomniałam sobie dzieciństwo, bo też miałam Pana Gucia. Był taki słodkim misiem, zresztą nadal go mam. Dobra koniec o mnie. Liam i Rose jaką oni byliby cudowną parą. Może nią będę. Proszę powiedz, że będą. Nie lubię Cię za to w jakich momentach kończysz rozdział. Błagam daj mi następny rozdział
OdpowiedzUsuńJulka -_-